Agnieszka Koteja „tworki pisze się z małej litery”

Posłowie

Siostra Agnieszka nosi habit albertyński i… pisze wiersze. Założycielem jej zgromadzenia był Brat Albert Chmielowski, artysta malarz, który twórczość artystyczną porzucił dla zaj¬mowania się ubogimi. Jednak charyzmat artysty w ukryty sposób niewątpliwie pulsuje w duchowości zgromadzenia i… owocuje wierszami przez siostrę pisanymi.

Fakt, że s. Agnieszka pisze, osobiście uważam za wyraz głębszej wierności duchowi Br. Alberta i podjęcie – przy pomocy innych środków – tego, czego on sam się wyrzekł. Służba przez słowo – też wszak może być służbą ubogim. Postaci ubóstwa jest wiele i można zastanawiać się, czy nędza materialna i fizyczne ogołocenie stanowią najbardziej dotkliwą jego formę. Posługa piękna, posługa myślenia, posługa przez wiersz wydają się niezwykle istotnym lekarstwem na rozpacz, beznadzieję, osamotnienie, zagubienie i lęk będące tak często udziałem tak wielu ludzi.

Wiersze s. Agnieszki – paradoksalnie przez swoją inność – nie poddają się łatwo krytycznemu omówieniu. Wyznacz¬niki czysto artystyczne nie wystarczają, by dostrzec walory tych tekstów. Podkreśliłabym więc na pierwszym miejscu ich liryczną świeżość, prawdziwość, prostotę i szczerość wyznania, a także duchową mądrość i prawdziwą, autentyczną radość, przebijającą z jej tekstów nawet wtedy, gdy jest to radość przez łzy czy „radość mimo wszystko”.

Żywiołem poezji s. Agnieszki jest Bóg. W tym sensie jej twórczość jest najczystszą liryką religijną, bliską z ducha bardziej twórczości Jerzego Lieberta, niż Jana Twardowskiego.

Zdolność do autoanalizy, introspekcja połączona z po¬czuciem humoru i dystansem do siebie, swojej własnej zakonności, przeżyć i świata nadają wierszom s. Agnieszki specyficzny, jej właściwy, charakter lirycznego notatnika czy poetyckiego szkicownika.

Wiele z tych utworów to właściwie szkice, ledwo rzucone na papier, uchwycone w słowo przeżycia, zapisywane po to, by je utrwalić, by nie uciekły, nie umknęły z pamięci. Wiersze te są też wyrazem dużej wrażliwości na przyrodę i jej piękno oraz w ogóle na otaczający świat, który wraz z całą swą sensualną namacalnością jest w tej poezji obecny. Obecny – co ważne – nie na prawach rekwizytu, ale jako przestrzeń działania i objawiania się Boga. Jest to zarazem cecha, która chroni te teksty przed abstrakcyjnym angelizmem, osadzając duchowość w codziennych realiach i konkrecie tu i teraz. Wyraziście zarysowująca się warstwa sytuacyjna pozwala wręcz niekiedy na mówienie o lirycznej reportażowości. Dzieje się tak przez wprowadzenie w tkankę wierszy obrazków z codzienności klasztornej – potraktowanej z dużą dozą humoru i sporą dawką ironicznego dystansu.

Dystans cechuje też stosunek autorki do jej własnego pisania, co odzwierciedlają pierwotne tytuły jej zbiorków: Tworki, Szkiełka, Drobiazgi, Podszewka, wskazujące na świadomość marginalnego charakteru poetyckich zatrudnień w całokształcie życiowej drogi.

Uderza w tych wierszach umiejętność budowania krótkich scenek lirycznych, zwieńczonych zaskakującą pointą. Cechuje też pisanie Agnieszki Kotei skłonność do miniaturyzacji, wiersze powstają tu często jako efekt wewnętrznego rozbłysku.

Głównym bohaterem tych wierszy jest Bóg, widzia¬ny jako najgłębsza rzeczywistość serca i najgłębsza rzeczywistość świata. Pisanie s. Agnieszki przekonuje żarem wewnętrznego przeżycia, żarem wiary, o której chce opowiadać innym jako o swoim największym szczęściu i skarbie. Można tu mówić z pewnością o elementach liryki oblubieńczej, sięgającej do tradycji Pieśni nad Pieśniami.

Poetyka Agnieszki Kotei nie jest nowatorska i wykazuje pewne pokrewieństwo z poetyką skamandrycką. W ramy tej tradycyjnej formy wkłada jednak s. Agnieszka wyrazisty obraz, zaskakujące metafory, a przede wszystkim – głębię własnego życia duchowego, szczerość, prostotę i autentyzm – którymi najbardziej przekonuje mnie do swoich wierszy.

Zofia Zarębianka

s.Agnieszka Koteja

Wybór wierszy

	
	Podszewka
Podszewka też ma prawą stronę.
Prawa strona podszewki przylega do wnętrza.
A biedronka skrzydła delikatne jak tęcza
złożywszy nabożnie, 
przykrywa mundurkiem.
I ja też na koniec
tylko tym co pod spodem
na drugą stronę
ile zdołam
odfrunę.
		 Prądnik 7.10.2000
 
Róża
Ty najpiękniejsza we flakonie
... Panie otwórz wargi moje...
Pąsowa delikatna strzelista
Nie zamyślona i nie roztargniona
nie spięta a tak zajęta
Co robisz, Różo?

Pozwalam

Pozwalam rozchylać płatki Temu
... chwała Ojcu i Synowi
i Duchowi Świętemu
Który patrzy na mnie
... na wieki wieków amen... amen...
	 Łaziska 7.03.1998
 
Lwy i tygrysy
Tyle mnie czekało emocji, że aż strach.
Ale nie było tak źle.
Te czające się do skoku lwy i tygrysy
zmalały do wielkości domowego kota
gdy tylko wysiadł mi żołądek.
Teraz mogłam już myśleć wyłącznie o tym
by w ogóle utrzymać się na nogach.
	  Łaziska 17.05.1998
 
Credo
Skoro Tobie się zgadza
mnie nie musi.
	  Prądnik 20.10.2003
 
Reguła św. Franciszka
Błogosławiony, kto orze pańskie pole
a w wieczór myje nogi
temu co nie orał.

Błogosławiony, kto kochał nieudolnie
i odrzucony
nie przestaje kochać.

Błogosławiony, kto gaśnie jak gwiazda
na powitanie
wschodzącego słońca.
	Kalatówki 3.10.2004

 
Kapkap
Już zapisano w psalmach
i w gęstych kroplach dżdżu,
że jesteś a nie dasz się złapać,
że jesteś i nie ma Cię w palcach,
że jesteś i kapkap, plum plum.
	 12.06.2005
 
* * * 
Przejadam głód Boga dżemem z borówkami.
Pyszny jest, na chlebie 
			ze spaloną skórką
i świeżutkim masłem
(kromka numer pięć).
Za oknem deszcz.
Wypłakana tęsknota
jeszcze mi urośnie.
Dobrze.
Póki jestem człowiekiem. Dobrze.
	  Kalatówki 17.05.2006
 
* * * 
Stawiam stopę, a Ty
stwarzasz pod nią ziemię.
Kocham trochę, a Ty
wkładasz we mnie serce.
Pozwoliłeś oprzeć głowę,
mój Ty.
	Zakopane 2.08.2006