Z Kacprem Ryksem jako przewodnikiem…

Z Kacprem Ryksem jako przewodnikiem…

Wywiad z Mariuszem Wollnym krakowskim pisarzem.

Głównym bohaterem Twojego czterotomowego cyklu o renesansowym Krakowie jest Kacper Ryx, żak oraz investigator.

Dodałbym: medyk (po studiach w Akademii Krakowskiej). Owszem, Kacper, jeszcze podczas studiów, uzyskał od króla Zygmunta Augusta serwitoriat (jednostkowy przywilej) na uprawianie nieznanej wówczas profesji prywatnego detektywa, czyli królewskiego inwestygatora (przy okazji udało mi się przeszczepić na polski grunt to łacińskie określenie, zarówno badacza, jak i śledczego, od dawna już obecne np. w angielszczyźnie).

Ale światem, a w zasadzie drugim pełnoprawnym bohaterem jest ówczesny Kraków. Czy rzeczywiście historia naszego grodu ma dużo do zaoferowania współczesnemu czytelnikowi?

To prawda, Kraków od początku, co założyłem z premedytacją, miał być i został drugim pełnoprawnym bohaterem tego cyklu, co zresztą nie wzbudziło entuzjazmu ani ówczesnego wydawcy ani niektórych literaturoznawców. Na szczęście wielu czytelnikom moja konwencja przypadła do gustu i obraz dawnego Krakowa wyłaniający się z powieści uznali za jej dodatkowy atut, a nie wadę. Natomiast Kraków naprawdę był widownią rzeczy niezwykłych, zasługujących na opisanie w atrakcyjnej i „lekkostrawnej” formie.

Powieści historyczne, osadzone w przestrzeni nie tylko historycznej, ale i urbanistycznej wymagają niewątpliwie żmudnej pracy badawczej. Jak to wyglądało u Ciebie?

To normalna naukowa robota – przyspieszone, nieformalne studia podyplomowe, które przez ponad pół roku były ciężką harówką. Przeczytałem mnóstwo książek, odwiedziłem kilka bibliotek, zgromadziłem stertę notatek i wielkie plansze bristolu, na jakich rysowałem dawny Kraków i w odpowiednich miejscach umieszczałem poszczególne opisy oraz zdarzenia z nimi związane.

Jaka jest recepta, aby pisać ciekawie i porywająco o naszej historii?

Prosta: nie wystarczy czytać tylko i wyłącznie opracowań, trzeba dotrzeć do źródeł, czyli kronik, pamiętników i dokumentów z danej epoki. Tam są nieprzebrane pokłady faktów i fakcików, które nie interesują większości historyków-naukowców, ale dla powieściopisarza, piszącego o historii są prawdziwą kopalnią złota. Zresztą, z bardzo dobrym skutkiem wykorzystuję te wzgardzone przez innych fakty w swoich książkach popularnonaukowych, wywołując zdumienie, że historia Polski jest arcyciekawa, a nie przeraźliwie nudna jak powszechnie się uważa. Czytelnikom trudno uwierzyć, że sensacyjna treść moich powieści historycznych w 90% opiera się na faktach.

Czy pisząc o renesansowym Krakowie widzisz jakieś analogie do dzisiejszych czasów, miejsc i zdarzeń?

Czasem tak, bo i niektóre miejsca niewiele się zmieniły i natura ludzka pozostała taka sama.

Z końcem ubiegłego miesiąca, nakładem krakowskiego Wydawnictwa Alter, ukazała się pozycja „Z Kacprem Ryksem po renesansowym Krakowie – przewodnik”. Czy czytelnik znajdzie tu nowe przygody swojego ulubionego bohatera?

Nie, bo to nie powieść. Ale za to fani książek o Ryksie, którzy od dawna pragnęli wiedzieć, czy to, co tam napisałem odnośnie miejsc, wydarzeń i bohaterów odpowiada prawdzie, nareszcie zdobędą 100-procentową pewność.

Przewodnik jest specyficzny; w zasadzie nie jest to klasyczny przewodnik, który ma nam przybliżyć „urbis” i jego konkretną architekturę?

Przewodnik jest bardzo specyficzny. Śmiem nawet twierdzić, że nie ma w Polsce odpowiednika, bo chyba po raz pierwszy zwiedzamy miasto śladami fikcyjnego powieściowego bohatera. Od architektury i historii sztuki są wszystkie inne przewodniki pisane przez architektów i historyków sztuki. Mój przewodnik jest dla wszystkich tych (pragnę mocno podkreślić – bynajmniej nie wyłącznie fanów Ryksa!), którzy lubią sensację, ciekawostki i miejsca niezwykłe, niekoniecznie z powodu swych zabytkowych walorów.

Czy wędrując z Kacprem Ryksem odkryjemy nowe zbrodnie, zdarzenia nieznane nam z cyklu powieściowego?

Owszem i to sporo. Ostatecznie nie wszystko, co w Krakowie najciekawsze, wydarzyło się w przedziale czasowym objętym tetralogią o Ryksie, czyli niespełna dwudziestoleciu 1569 – 1588.

Z czytelnikami jest tak, że jak polubią bohatera, to się z nim utożsamiają i chcą jak najdłużej przeżywać jego przygody. Wprawdzie w ostatnim tomie cyklu powieściowego Kacper Ryx ginie, ale przykład przewodnika daje nam możliwość dalszego z nim obcowania. Czy jest szansa, że jeszcze w jakieś formie będziemy mieć do czynienia z Kacprem?

Już poniekąd obcujemy z Ryksem seniorem za sprawą Ryksa juniora, bohatera „Krwawej jutrzni” (i mających się już wkrótce ukazać „Straceńców”), który bierze udział w dymitriadach i wojnie polsko-rosyjskiej z początku XVII w. A niedługo zapewne ukaże się także zbiór opowiadań o Ryksie seniorze, co definitywnie zamknie serial o tym bohaterze.

Rozmawiał: Marek Górka