Wiersze do śpiewania

Pojawienie się poezji — ba! całej literatury — w dziejach kultury ludzkiej związane było z muzyką. Samo słowo liryka w antycznej Grecji określało pieśń wykonywaną przy akompaniamencie lutni. Pisanie tekstów piosenek przez poetów było, i nadal być powinno, czymś oczywistym. Nie jest wszak przypadkiem odosobnionym: poczynając od, chociażby, Juliana Tuwima, na Marcinie Świetlickim kończąc.

Mając przed sobą wybór tekstów Leszka Aleksandra Moczulskiego «Cała jesteś w skowronkach». I inne piosenki oraz pieśni z muzyką krakowskich kompozytorów możemy sobie przypomnieć lub dopiero poznać wiersze/piosenki powstające od końca lat 60. do dziś. Sam autor nie ukrywa wątpliwości, co do tego, czym są jego utwory. Zwraca na to uwagę, piszący słowa wstępu Wacław Krupiński, który przytacza metaforę Moczulskiego o „dwóch ogrodach wspólnie pielęgnowanych”. Rzeczywiście trudno jednoznacznie stwierdzić, czym jest niniejsza publikacja. Czy jest to jeszcze tom poetycki, czy już specyficzny śpiewnik? A może i jedno i drugie zarazem? Kiedy rozpoczynamy lekturę najnowszej książki Moczulskiego trudno powstrzymać się od nucenia w głowie lub pod nosem melodii znanych piosenek.

Natomiast pewne jest, że «Cała jesteś w skowronkach», to publikacja ważna i konieczna. Przede wszystkim stanowi zapis i świadectwo wieloletniej współpracy poety ze znakomitymi krakowskimi muzykami. W tym celu został dostosowany układ książki, którą podzielono na rozdziały według autorów muzyki. Są wśród nich tacy twórcy jak: Andrzej Zieliński, Jacek Zieliński, Marian Pawlik, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Marek Grechuta, Krzysztof Szwajgier, Grzegorz Turnau, Zbigniew Wodecki i Andrzej Zarycki. A to zaledwie sami kompozytorzy, nie mówiąc już o wykonawcach, wśród których możemy znaleźć także takich wybitnych śpiewaków jak np.: nieżyjący już Andrzej Zaucha czy Beata Rybotycka. Do wyboru tekstów piosenek załączono także kilkanaście utworów, które wciąż „czekają na kompozytora”. Ta litania znanych krakowskich artystów, to kolejny dowód na wkład Moczulskiego we współczesną polską scenę muzyczną. Zarazem jest to książka przesiąknięta krakowskim genius loci, bo w końcu „[…] Kraków to czary, / niemożność całkowita” (Krakowski blues).

Książka to swego rodzaju pomnik tej części twórczości Moczulskiego, o której łatwo można by zapomnieć. Nierzadko przecież znamy wyłącznie wykonawców danego utworu muzycznego, o autorze słów jakoś zapominając. Pokaźny tom daje nam możliwość miłego zaskoczenia, gdy okazuje się, że piosenka, którą kiedyś słyszeliśmy, i która wpadła nam w ucho, została stworzona właśnie przez krakowskiego poetę (chodzi o okrzyk w stylu: „I to też on napisał?!”). Jest to zbiór piosenek, które towarzyszyły nam przez lata, ale po które często, oraz chętnie, sięgają dzisiejsi muzycy, co tylko świadczy o pewnej uniwersalności poetyki Moczulskiego. Bo czyż takie uczucia jak miłość, nadzieja, radość czy niepewność nie są ponadczasowe i bliskie każdemu pokoleniu?

Prezentowane na stronach książki utwory poetyckie świadczą o wszechstronności poety i różnorodności jego liryki. Z jednej strony poeta jawi się jako autor popularnych piosenek Skaldów, a z drugiej twórca monumentalnych poematów, np. Nieszporów ludźmierskich. Nie trzeba nikogo przekonywać, że Moczulski jest wyczulony na wartość słowa. I w tym tomie objawia się to, co wcześniej zauważył Bronisław Maj, opisując twórczość autora Narzędzi i instrumentów: „ogromna rozmaitość: poetyk, światów poetyckich, modeli wiersza; niezwykle bogaty w tonacje, wielogłosowy poetycki – chór” (w: L. A. Moczulski, Krótko biją serca, ŚOK, Kraków 2007). Także słowa piosenek Moczulskiego zawierają liczne nawiązania do twórczości wielkich poetów: od Jana Kochanowskiego (Melankolija), po autora Snów o potędze (Jesień z Leopoldem Staffem w tle). I tu znów powraca kłopotliwy stosunek twórczości poetyckiej sensu stricto i tej związanej ze sceną muzyczną. Jak pogodzić te dwie sfery artystyczne? Po prostu Leszek A. Moczulski będąc tekściarzem, nie przestaje być poetą. Stąd biorą się w piosenkach motywy z twórczości lirycznej. Weźmy na przykład wiersz W oczekiwaniu na twoje przebudzenie, w którym padają słowa:

 

I chyłkiem po ogrodzie chodzę
a ty jak w tańcu, wdzięcznie płyniesz
Ja pochylony i niepewny
jak linoskoczek co na linie

 

Rozwinięciem tego motywu jest piosenka Jak linoskoczek (z muzyką Pawluśkiewicza), której bohater „niepewnie idzie pochylony / drogą, co nigdzie nie prowadzi”. Podobnych przykładów z pewnością można by znaleźć więcej, gdyby uważniej przeanalizować obie ścieżki twórczości autora Medytacji wiejskiego listonosza.

Najlepiej jest czytać książkę Moczulskiego przy wtórze muzyki, czemu zresztą służą przypisy, ułatwiające odnalezienie piosenki wśród płyt danego wykonawcy. Zwraca tu uwagę element muzykalności jego tekstów. W większości są one całkowicie uzależnione od linii melodycznej, co jest, bądź co bądź, zrozumiałe dla tekściarza-poety, ale także dlatego, iż wiele z tych tekstów powstawało do konkretnej muzyki. Jednak występują i takie utwory, które świetnie funkcjonują jako autonomiczne liryki. Do takich należą: Poranek z nadzieją albo bardziej eksperymentalne w formie Tango obosieczne.

Ta książka to nie przymilna laurka, lecz dopracowane dzieło. Tak edytorsko starannego i ekwilibrystycznie wydanego wyboru utworów nie powstydziłby się żaden literat. Na koniec pozostaje życzyć panu Leszkowi A. Moczulskiemu wszystkiego najlepszego z okazji 75. urodzin!

Michał Bryda

 

Cała jesteś w skowronkach.

I inne piosenki oraz pieśni z muzyką krakowskich kompozytorów

Wydawca: Śródmiejski Ośrodek Kultury w Krakowie

Kraków 2013

Słowo wstępne; Wacław Krupiński

Opracowanie graficzne, skład

VIVID STUDIO

Książka do nabycia w siedzibie wydawcy przy ul. Mikołajskiej 2