Szczęść Boże Lwowiakom

Doktora Przemysława Włodka znają chyba wszyscy, i to w całej Polsce, którzy w jakikolwiek sposób zajmują się czy interesują Lwowem. Nawet turyści wybierający się do tego pięknego miasta sięgają po przewodnik po Lwowie, który napisany został przez Włodka wspólnie z Adamem Kulewskim (Wydawnictwo Rewasz). Od wielu lat Przemysław Włodek zbierał informacje na temat mieszkańców Lwowa, tych żyjących tam przed ekspatriacją. Jeździł po Polsce, spotykając się z Lwowiakami, rekonstruował dawny Lwów ulica po ulicy, kamienica po kamienicy, mieszkanie po mieszkaniu. Badacz dojrzał już do tego, by opublikować zebrane materiały. W pierwotnym zamyśle, miał to być opasły tom liczący około 1500 stron! Jednak wciąż napływające nowe informacje i koszty związane z drukiem, spowodowały że autor postanowił udostępnić zebrane materiały w 18. tomach. Dotychczas ukazały się trzy: t. 1 – Lwów. Stare Miasto, t. 2 – Lwów. Wokół Starego Miasta, t. 18 – Lwów. Wysoki Zamek. Odrzucając względy ekonomiczne całego przedsięwzięcia, wydawanie książki w wielu odrębnych częściach spowoduje napływ nowych materiałów i pozwoli na zweryfikowanie opublikowanych wiadomości. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że autor w dużej mierze opiera się na pamięci ludzkiej, która bywa przecież zawodna. Wprawdzie zebrał informacje pochodzące zazwyczaj od osób, które w chwili wypędzenia ze Lwowa były już świadomymi młodymi ludźmi, to dzisiaj są to osoby w wieku ponad 70. lat! Drugim źródłem, na którym opiera się Włodek, to wspomnienia i przekazy opublikowane w różnych źródłach. W dotychczas wydanych tomach autor nie podaje jednak źródeł publikowanych, nie zaopatruje też swej publikacji w indeks nazwisk – zarówno informatorów, jak osób wzmiankowanych w opowieściach (tu wskazane byłoby zróżnicowanie i wyróżnienie w indeksie osób-informatorów). Mam nadzieję, że po opublikowaniu całości, otrzymamy tom 19., który będzie zawierał bibliografię i indeks nazwisk. Podsumowując pracę Włodka, można stwierdzić, że na stronach jego książek dokonuje się rzecz niemożliwa – jakby wirtualne (choć w papierowej oprawie) ożywienie nieistniejącego Lwowa! Oczywiście nie ma takiej możliwości, by w pełnej krasie zaprezentował się Lwów – historyczny, prawdziwy Lwów – na kartach książek Włodka. Jesteśmy jednak świadkami powstawania wielkiej księgi pamięci Lwowa! Będzie to dla badaczy dziejów tego miasta i kresowych pasjonatów bardzo ważna pozycja bibliograficzna, po znanych już książkach Agnieszki Biedrzyckiej „Kalendarium Lwowa 1918-1939” i „Kronika 2350 dni wojny i okupacji Lwowa” Grzegorza Mazura, Jerzego Skwary i Jerzego Węgierskiego. Nie chciałbym tak do końca wychwalać Przemysława Włodka, w myśl zasady: nie chwal słońca przed zachodem. Jednak już teraz polecam i zachęcam do kupna i lektury książek Przemysława Włodka (można je zamawiać internetowo pod adresem autora: pwlod@interia.pl). Czekamy na następne tomy!

Janusz M. Paluch