Od rozbłysku (Jadwiga Malina)

Jadwiga Malina
Od rozbłysku
Wydawnictwo „Miniatura”

Świat miał swój początek w chwili wielkiego wybuchu, potężnego rozbłysku. Swój koniec też pewnie będzie miał efektowny, choć mało ciekawy dla naszej cywilizacji. Życie każdej istoty ludzkiej trwa także od rozbłysku do rozbłysku, to jedna chwila, dla jednych dłuższa innych krótsza, o różnym natężeniu piękna. Dla wieczności właściwie bez znaczenia. Taką prawdę odkryłem w nowym tomie wierszy Jadwigi Maliny „Od rozbłysku”.

Tytułowy wiersz nasączony jest olbrzymim dramatyzmem całego pokolenia ludzi żyjących na przełomie XX i XXI wieku w przekonaniu, że coś się musi stać. Oczywiście tych żyjących świadomie, potrafiących odczytać znaki czasu pojawiające się coraz częściej wokół nas. Wojna, zagłada, koniec świata… – wieszczą wokół. Ta świadomość jest dotkliwym ciężarem, wręcz jarzmem, jakiego autorka chciałaby się pozbyć, choć na chwilę: (…) daj mi jeszcze kilka lat // ale zabierz wszystkie głosy // niech się wkrzyczą w dal wichury // kołtkami zdań – mówi w tytułowym wierszu „Rozbłysk”. Jadwiga Malina ma jednak świadomość, iż jest przecież niemożliwością życie w błogiej nieświadomości, bo kolejny – a może ostateczny – rozbłysk jest tuż tuż, i jakby nie pozwalał skończyć już tego wiersza. Wszak: (…) dziś akuszerka // stu raf // stu promieni // jutro z grabarzem łubinem // otoczę sobą cień (z wiersza „Czas niezdążenia”). I ta świadomość przemijania, świadomość nieuchronnego końca dominuje w tym tomie. Ale nie tylko – wydaje się, iż w swej twórczości poetka żyje z kompleksem przemijania. Choć dla niej: (…) przemijanie to pestka // wobec nieznanego // hen tam za siódmą rzeką // za stumilowym lasem // czeka nas odpowiedź // albo sto zagadek (wiersz „Sto zagadek”).

Autorka sama przyznaje, że jej Mistrzem jest Leopold Staff, którego uczyła się przez pryzmat twórczości Tadeusza Różewicza. Tego ostatniego natomiast ceni znacznie wyżej niż Czesława Miłosza i Zbigniewa Herberta. W jej przypadku znamienne jest to, że między tomem „Szukam ciemna” i „Zanim” było aż jedenaście lat przerwy! Świadome porzucenie poezji, odsunięcie się od literackiego świata. I powrót. Tym razem już raczej nieodwracalny, bo świadomy. Jak sama twierdzi, jej twórczość jest jak pisanie jednego wiersza. Może dlatego, tom „Od rozbłysku” momentami wydaje się taki niepoukładany, ale kiedy spoglądamy na jego porządek ponownie, wszystkie wątpliwości nikną. Każdy wiersz jest tak intrygujący i zawiera tak mocny ładunek emocji, że rzeczywiście lektura książki stawia każdego na nogi, by oddać hołd poezji Jadwigi Maliny

Janusz M. Paluch

 

Na spotkanie z autorką zapraszamy 26 września o godz. 18.00 do Śródmiejskiego Ośrodka Kultury