Marek Mirosławski – Uśmiech Archidiecezji Krakowskiej

Czy przeczytawszy tytuł artykułu, przychodzi nam na myśl jakaś osoba? Bynajmniej, wielu jest uśmiechniętych duchownych, ale żaden chyba nie przebije drogiego nam śp. Księdza Biskupa Albina Małysiaka – człowieka wielkiego ducha, tudzież odwagi, zaangażowania, ale też i zdrowego dystansu do siebie, humoru i życiowego optymizmu.

Śródmiejski Ośrodek Kultury organizował trzy lata temu uroczyste obchody jubileuszu 40-lecia święceń biskupich naszego Drogiego Pasterza. Sam dostojny bohater co prawda nie lubił szumu wokół siebie, lecz wykorzystał tę okazję, aby raz jeszcze zaświadczyć o pięknie głoszenia Ewangelii i zachęcić ludzi do zdrowej troski o Ojczyznę i Miasto Kraków, którego był Honorowym Obywatelem. Niestrudzony Hierarcha odszedł od nas 16 lipca 2011 r. Przed kamerą filmową powiedział krótko przed śmiercią: “Piękne było moje życie; pracowite, ale bardzo piękne. I cieszę się, że Pan Bóg mi wyznaczył taką drogę życia. Wysiłku, harówki, pracy dla głoszenia Ewangelii nie żałowałem! I to niekiedy mówię – Panie Boże, widzisz jak ja pracowałem? Ile tylko sił miałem! I tak się tam wykłócam z Panem Bogiem!”. Dlatego właśnie warto przypomnieć i ukazać raz jeszcze to wszystko, co sprawiło, że życie naszego kochanego biskupa Albina było piękne.

Bagaż życiowy księdza Małysiaka jest potężny. Składają się nań: 94 lata życia, w tym dwudziestolecie międzywojenne, okupacja hitlerowska, mroczne czasy komunizmu i wreszcie ponad dwadzieścia lat w Polsce po przemianach ustrojowych. Ale to nie tylko codzienna, żmudna posługa kapłańska i biskupia. To także święcenia kapłańskie które przyjął podczas okupacji, gdy na ulicach szalało gestapo, ratowanie Żydów, gdy za ich ukrywanie groziła kara śmierci; to czasy walki o duszę polskiej młodzieży, gdy propaganda ateistyczna była jedyną wykładnią państwową. To prześladowanie przez bezpiekę i długoletnie figurowanie w odpowiednich rejestrach jako “wróg Polski Ludowej”. To dwa wezwania do więzienia za działalność duszpasterską, 32 przesłuchania w Urzędzie Bezpieczeństwa i jedna próba zamachu na życie (w 1985 r.). Mimo tego, że cierpienie dość znacząco wplotło się w życie tego kapłana, to jednak zawsze cechował go wrodzony optymizm. Kiedy zobaczył, że wszystko drożeje, nakazał swej gospodyni drastyczne oszczędności, bo inaczej… nie będziemy mieli nic na emeryturę! A wypowiedział to, będąc na niej już prawie osiemnaście lat! Ilekroć spotykał ludzi, pierwszy wyciągał rękę, słał swój niezapomniany uśmiech i zagrzewał do walki: z problemami, ze smutkiem i wreszcie… z samym sobą.

Postać biskupa Albina Małysiaka jest już trwale upamiętniona na Salwatorze. Na dziedzińcu klasztoru w miejscu, gdzie wchodził On do swojego mieszkania, umieszczono pamiątkową tablicę, Jemu poświęconą. Dzieło to, wykonane przez wybitnego krakowskiego rzeźbiarza prof. Czesława Dźwigaja, zawiera m.in. jedno ciekawe określenie Hierarchy: Ignis ardens, tzn. płonący ogień. Tak wyraził się o biskupie Małysiaku sam kard. Karol Wojtyła, widząc Jego zaangażowanie, zapał i waleczną duszę. Wspominając życie biskupa Albina nie sposób wspomnieć także o dwóch innych dziełach, które także trwale upamiętnią Jego postać. Jednym z nich jest film pt. “Z wiarą na głęboką wodę”, który został zrealizowany w 2010 roku, właśnie na ów wspomniany jubileusz. Tamte niezapomniane dni tak wspomina Łukasz Lech, pomysłodawca i współautor scenariusza filmowego: Kiedy zbliżał się jubileusz 40-lecia sakry biskupiej, nadarzyła się okazja nie tylko do świętowania, ale by przybliżyć niezwykłe życie naszego wielkiego Przyjaciela. Stąd zrodził się pomysł na film. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu księdza infułata Jerzego Bryły udało się go zrealizować. Zaprosiłem do współpracy red. Annę Kaszewską z TVP Kraków i wspólnie napisaliśmy scenariusz. Było to niezwykle trudne, bo chcieliśmy pokazać naszego bohatera takiego, jakim naprawdę jest, bez “zadęcia” przed kamerą. Po prostu ukazać wielkość w zwyczajności. Biskup Albin kochał sport i to było pretekstem, żeby opowieść rozpocząć dość nietypowo, bo… na basenie. Biskup ochoczo podjął się zagrania w tak nietypowej scenie (od 1990 r. był posiadaczem karty pływackiej). A nie była to jedyna przygoda przy tworzeniu filmu.

Bardzo trudną do realizacji była scena “z cukierkami”. W siermiężnych latach 50-tych, kiedy ks. Małysiak był dyrektorem zakładu im. Księdza Siemaszki, postanowił sprawić swoim wychowankom niespodziankę i zakupił im… trzysta kilogramów cukierków! Aby wiernie odtworzyć tę sytuację, także użyliśmy jako rekwizytu taką samą ilość słodkości. Zdjęcia realizowaliśmy na dziedzińcu Domu Pomocy Społecznej przy ul. Helclów. Pamiętam to zdziwienie i uśmiech u sióstr szarytek, które wywołał ten ogrom słodyczy!

Kolejna zabawna sytuacja wydarzyła się w Ślemieniu. Pokazywaliśmy w niej młodego kleryka Albina w czasie wakacji, na łące, przy pasieniu krów. I tu pojawił się problem, gdyż zamówiona aktorka – krowa niestety się rozchorowała i na gwałt musieliśmy szukać wspólnie z panią wójt chętnej, zdrowej i dojnej gwiazdy!

Naszą dodatkową motywacją do podejmowania wysiłku był zapał i zaangażowanie Księdza Biskupa. Bardzo uważnie czuwał nad postępami przy produkcji filmu. Swoją radość wyraził w słowach: – No tak, było, nie było, jestem najstarszym biskupem; pokażcie ludziom, że można niezmordowanie głosić Ewangelię. No to wzięliśmy sobie to do serca. I cieszę się, że udało się stworzyć dzieło, które będzie nam Go przypominać.

Drugi projekt upamiętniający osobę biskupa Albina to książka pt. “Z pastorałem i humorem” stanowiąca zbiór anegdot, pogodnych historii i śmiesznych sytuacji z Jego życia. Biskup Grzegorz Ryś powiedział, że do dziś stanowią one kanon dowcipów księży krakowskich i warto je spisać i wydać. Tak też robimy. Książka ukaże się wkrótce, ale już teraz pragniemy zaprezentować kilka jej fragmentów, różnych opowiadań pokazujących, że da się swoje życie przeżyć radośnie i z optymizmem. Zaiste, sam nie wiem, skąd u biskupa Albina było tyle pokładów radości. Z pewnością źródłem takiej postawy była Jego żywa wiara, umiłowanie modlitwy i pracy oraz poczucie misji na rzecz Kościoła i Ojczyzny.

Radość, humor, optymizm, odwaga, nieustępliwość, wytrwałość, prostota, autentyzm, miłość do Boga i ludzi – te właśnie wszystkie cechy sprawiły, że piękne było życie biskupa Albina Małysiaka. Śródmiejski Ośrodek Kultury pragnie nadal krzewić pamięć o tym nietuzinkowym Człowieku i zasłużonym Duchownym. Dlatego w sobotę, 2 marca 2013 r. o godz. 17.00 zapraszamy na ul. Mikołajską 2 na wieczór pt. “Piękne było moje życie, czyli wspomnienie o Biskupie Albinie Małysiaku”. Będziemy mogli obejrzeć film “Z wiarą na głęboką wodę”, usłyszeć fragmenty książki “Z pastorałem i humorem” oraz zaczerpnąć ze wspomnień, jakie na tę okazję przygotowali ci, którzy tak bardzo Go kochali. Zapraszamy więc wszystkich, którzy pamiętają Jego charakterystyczny żołnierski chód czy niezapomniany głos, który identyfikował Go od razu w radiu czy słuchawce telefonu. Ale nie tylko ich. Zaproszenie kierujemy także do tych, którym nie dane było poznać Księdza Biskupa Małysiaka. Może jest to dobra sposobność zobaczyć, jak wygląda “uśmiech Archidiecezji Krakowskiej”. To także dobra okazja, aby zaczerpnąć ideały ze wzorców, których dziś coraz częściej tak bardzo nam brakuje.

Marek Mirosławski