Krzysztof Lisowski: Piętnaście tysięcy dni (1995)

nakład wyczerpany nie ma w sprzedaży
lisowski

Wstęp do tomiku Krzysztofa Lisowskiego

l. Krzysztof Lisowski jako poeta zadebiutował w wieku 21 lat. Jego pierwszy zbiór wierszy Próba obywatelstwa ukazał się w roku 1975, a więc przed książkowymi debiutami Anny Czekanowicz, Romana Chojnackiego, Tomasza Soldenhoffa i Władysława Zawistowskiego – czołowych poetów pokolenia tzw. Nowej Prywatności, zwanego także pokoleniem Nowych Roczników. I chociaż wiersze Lisowskiego znalazły się w antologii Poeta jest jak dziecko (1987), będącej podzwonnym dla tej generacji, to jednak trudno byłoby go uznać za typowego przedstawiciela tego ruchu. Autorowi Piętnastu tysięcy dni obce były i pozostają między-pokoleniowe spory, krzykliwe manifesty, kolektywne formy uczes-tniczenia we współczesnym życiu literackim, chociaż nie sposób nie wspomnieć, że w tamtych czasach Lisowski współtworzył – obok Macieja Chrzanowskiego, Andrzeja Kaliszewskiego i Janusza Lenczowskiego – grupę poetycką “My”, kto wie czy nie najoryginalniejsze ugrupowanie artystyczne drugiej połowy lat 70. W jednostronnym dialogu z milczącą wówczas Nową Falą Lisowski nie brał jednak udziału. Jego liryce od początku obce było jakiekolwiek zaangażowanie w społeczną doraźność i aktualność polityczną. W wierszu *** (nie mogę napisać…) ze swego debiutanckiego tomiku stwierdził: nie mogę napisać tego wiersza nie jestem posłany nie mam objawienia – zgłaszając tym samym swój akces do zakonu tych twórców, dla których poezja jest świętą mową, wyrazem natchnienia, by nie powiedzieć dopustem Bożym, wreszcie – sztuką. W dedykowanym Andrzejowi Kaliszewskiemu utworze *** (kiedy podnosisz grzebień…), z drugiego zbioru Wiersze (1977), Krzysztof Lisowski – żeby nie było żadnych już wątpliwości – w centrum swego artystycznego zainteresowania postawił “więźnia okoliczności”, czyli człowieka, osobę ludzką z całą jej nędzą i przeciętnością, ale także – z jej wielkością, wynikającą z podobieństwa do obrazu Stwórcy.

Dwa podstawowe zagadnienia, zajmujące od tego czasu lirykę Lisowskiego, to z jednej strony problem pamięci, z drugiej natomiast kwestia wolności. “Niepamięć jest dokładniejsza od twojej pamięci / Potrafi zapamiętać każdej chwili ziarno” pisał poeta – i chyba nie tylko sobie ku przestrodze – w utworze Niepamięć ze zbioru Wypożyczalnia i inne wiersze (1979), ale w wierszu Noszący pamięć z tomu Pewne kręgi mistyków (1982) opisał wspólnotę, tych wszystkich, dla których pamięć jest funkcją egzystencji:

Stoimy tam chwilę, ostatni łącznicy z naszego świata, 
wiatr gasi świeczkę. Szepczemy, wymieniamy hasła 
przez wszystkich zapomniane.

Pamięć nie tylko daje wiedzę o tym, co bezpowrotnie przeminęło, ale także poczucie ciągłości historii i tradycji, ponadto wyobrażenie o tym, co nas czeka i spotyka, ale co najważniejsze daje poecie – i każdemu z nas z osobna – wiarę, że jest się cząstką otaczającego świata. Dzięki niej człowiek może zaznać smaku wolności. I nie ma większego znaczenia, że -jak to Lisowski opisuje w przejmującym wierszu Wolność ze zbioru Drzewko szczęścia (1980) -jest to jednak gorzkie przeżycie:

naprawdę wolny jesteś w bezsilności swojej
gdy żadnej myśli nie da się odpędzić 
naprawdę wolny jeszcze trochę jesteś 
gdy strach największy serce ci zawęźli

2. Tom Ciemna dolina (1986) Krzysztof Lisowski otworzył wierszem Poezja jest zmęczona. Jednak z tej tytułowej konstatacji Lisowski nie wyprowadził żadnego negatywnego programu artystycznego czy społecznego. Wręcz przeciwnie, złożył tam wyznanie wiary w tajemniczą i magiczną moc słowa. Dzięki temu, w dialogu z groźną współczesnością, Lisowski nie musi przywoływać – spełniającego konsolacyjną funkcję – mitu arkadyjskiego. Jego argumentem jest męski spokój, wewnętrzne opanowanie z jakim relacjonuje swoje życiowe doświadczenia.
W dorobku Krzysztofa Lisowskiego znajdziemy wiele wierszy świadczących o konsekwentnym przekonaniu o potrzebie przywracania naszej egzystencji ładu etycznego. Ten poeta nie ukrywa, że wierzy, iż nikt nie ucieknie swemu przeznaczeniu. W wierszu Wyznanie mówi wprost, że niezależnie od okoliczności i przypadków, będzie nadal szukał “najpotrzebniejszych słów”, bowiem cele stoją przed nim jasno wyznaczone: “żeby spłacić dług wobec Ciebie i serca / żeby dobrze wypełnić swoje zadanie”.

Etycznym obowiązkiem człowieka pozostaje obrona podstawowych wartości, takich jak prawda, ufność, wierność, a nade wszystko utrzymywanie pełnej gotowości moralnej do przyjęcia najdonioś-lejszych zobowiązań wobec siebie i bliźniego. Nie dziwi więc, że w utworach Lisowskiego tak dobitnie została zaakcentowana obecność adresata lirycznego (niekiedy jest nim sam mówiący podmiot) i jeszcze bardziej obecność tego trzeciego. “On” jest poza wszystkim ciągłym świadkiem naszych słów i czynów.

Może właśnie
w tej czarnej przegrodzie
w godzinie dotkliwego wiatru
stoi nade mną

-jak napisze Lisowski w wierszu Oto nadchodzi z obłokami. “On” jest nauczycielem, przewodnikiem i mistrzem, wyprowadzającym z “ciemnej doliny” w światłość. Dzięki “Niemu” podmiot Lisowskiego określa tak jednoznacznie potrzebę międzyludzkiego braterstwa i pokrewieństwa, wszak wszyscy jesteśmy “jego” dziećmi, które “poznają szybko że ból /to brat twojego bólu“. W przebłysku świadomości podmiot określa własną rolę i funkcję, odnajduje swoje miejsce w porządku natury i biegu dziejów. Jest to jak olśnienie: “Całe życie spodziewałeś się spadku, / a to ty jesteś dziedzictwem” – czytamy w wierszu Dziedzictwo.
Zapewne dlatego poetycki świat Lisowskiego nie jest fenomenem politycznym, ale geograficznym i przyrodniczym. Człowiek Lisow-skiego istnieje wobec innych ludzi nie w wymiarze ideologicznym, ale już to moralnym, już to duchowym, wobec rozrzuconych po świecie przyjaciół, dzięki którym możliwe i konieczne są liczne podróże poety i wobec najbliższych: żony, córki, matki, ojca, dzięki którym możliwe i konieczne są powroty do domu.

Przeżycie siebie w roli podróżnika jest równoznaczne z odczuciem i zrozumieniem najgłębszej ludzkiej solidarności, solidarności tych, którzy opuścili dom rodzinny, wspólnoty samotnych szukających drogi: rozmawiam z sobą w nocy na poddaszu i coraz głośniejszy staje się gwar światów i coraz głębiej wchodzą w tłum podróżny – pisze Lisowski w Domu przy Glenmorris St. w zbiorze Wieczorny spacer (1992). Poszukiwana droga jest także drogą do domu, na nowohuckie osiedle Drugiego Pułku, do Krakowa (Bielany w czerwcu), wreszcie drogą do Boga. Poszukiwanie Boga w świecie określa tożsamość podmiotu, od której nie ma wyzwolenia, a która jest wyzwoleniem (przeczytajmy pod tym kątem znakomity cykl Pogubione obrazy), bo jest wypełnieniem zadania (Wyznanie), spłacaniem długu życia. Podróż – jak czytamy w Roncesvalles Avenue: “bez wyraźne celu rozpoczęta podróż” – jest więc funkcją egzystencji. Temat ten w dojrzałej poezji Lisowskiego ma znaczenie dosłowne i symboliczne. Bohater liryczny odbywa wędrówkę nie tylko w czasie i przestrzeni ale również poza nimi, do samego siebie.

3. W swoich wierszach Krzysztof Lisowski stara się o powściągliwość i dyskrecję. Pragnie mniej, niż więcej. Tym, co go interesuje najbardziej jest odnalezienie, “bezpieczeństwa miłości” (Sobie na trzydzieste urodziny), dla siebie, żony, swoich dzieci, dla najbliższych. Jego konfesyjna liryka, utrzymana w wyciszonej tonacji i klasycystycznej poetyce, to świadectwo życia zgodnego z porządkiem natury, z odwiecznymi prawami. Jak rzadko który poeta, Lisowski nie naprawia świata, dzieła boskiego stworzenia, w którym cudem jest już jego rytm, błogosławiona pewność, że “trawa i zioła wyrosną o zwykłej porze”. Ograniczając się do postrzegania tego co jest wokół, na wyciągnięcie ręki, Lisowski rezygnuje z opisu świata w całości i tylko dzięki temu “świat Lisowskiego” staje się prawdopodobny.
Liryka Lisowskiego, to zobaczenie świata na nowo. Nieprzypadkowo chyba w wierszu zatytułowanym Redukcja, mówi: “uczę się od początku / sztuki patrzenia chodzenia“. Patrząc na świat oczami własnych dzieci, poeta ma wreszcie szansę dostrzec tę niezwykłość istnienia, której z wiekiem nie zauważamy aż tak wyraziście. Tylko ten, kto na własne oczy zobaczył jak powstaje świat (jeden z najdonioślejszych wierszy Lisowskiego to Stworzenie świata), dziękując Bogu “za to, że w niedzielę nie opuściła mnie nadzieja / i chciałem przeżyć cuda dni i lat następnych” (Podziękowanie), będzie miał absolutną pewność, tego co mówi jego słowo nie jest tylko estetycznym popisem. Swoją siłę duchową opiera poeta na wierze, że jest -jak każdy inny – narzędziem w ręku Boga. W wierszu *** (żałowaliśmy lipcowego dnia…) żywi więc nadzieję:
że odwróci się strona Księgi
i w innym dniu rozpoznamy
spokój tych dobrych godzin.

Z pokorą przyjmując swój los, wypełniając sobie pisane przeznaczenie, poeta oczyszcza swój język z wszelkich dwuznaczności. Ale redukując zasób środków ekspresyjnych, Lisowski nie zubaża zakresu swych twórczych kompetencji. W perfekcyjnych – ut pictura poesis – lirycznych notatkach, takich jak wiersz Ranek:
I znów trzepocze listek,
drży,
ugina się pod kroplą
.
– natura przygląda się zdziwiona samej sobie, niczym w lustrze bez skazy. Nie trzeba zbyt wielu słów, żeby opisać cały świat, jeszcze mniej, aby dowieść swojej w nim obecności. Stąd zwrot Lisowskiego ku formie haiku, tak kategoryczny i manifestacyjny w tomie 99 haiku. Inne wiersze (1993).Świat opisany w tym zbiorze jest cząstkowy i znikomy, a jednak aspiruje do bytu doskonałego, bowiem – jak przecież wiemy – w przypadku i w szczególe przegląda się natura wszechrzeczy. Co więcej, od tego właśnie zależy porządek całości „światełko przed krzakiem/czarnego bzu/podtrzymuje świat”. Skoro więc wszystko jest ważne – każdy drobiazg, najmniejszy element – wyzwaniem dla poety jest opisanie świata rozumianego jako harmonia absolutna. Czasem haiku jest teraźniejszość. Wszak poeta opisuje świat, który staje się na jego oczach. Jednocześnie jest to rzeczywistość, która trwa i wydaje, że będzie wiecznie. Utrwalając chwilę, poeta postępuje tak, jakby była nią wieczność. Czas teraźniejszy opisywanego świata okazuje się więc nieprzemijający. Cykl poetyckich listów, zamykających Piętnaście tysięcy dni, wybór wierszy Krzysztofa Lisowskiego z lat 1975 – 1995, jest z jednej strony rekapitulacją jego dotychczasowych doświadczeń poetyckich, z drugiej zaś otwarciem nowego rozdziału twórczego. Nie ulega jednak już dziś wątpliwości, że Krzysztof Lisowski pozostaje w tych listach wierny sobie. Jak czytamy w Liście 21, czerwcowym:
poeta nie przestaje
podglądać świata
tropi szczegóły
utrwala błyskawice
pasie wielki głód
Ten wielki głód jest oczywiście żądzą poznania. Zrodziła ją afirmacyjna postawa poety wobec świata. Jej wyrazem jest niemal każdy wiersz Krzysztofa Lisowskiego. Pełna aprobata rzeczywistości przypomina nam o potrzebie ocalenia naszych pierwszych zachwytów, naszych olśnień, bez których nie umielibyśmy zobaczyć świata, który był i jest. I będzie. Jeszcze przez chwilę.

Janusz Drzewucki

 

 

 

Nowe czasy

Po końcu świata
obudzimy się o niebo lepsi
wstaniemy cicho do swoich zajęć
ustawimy za oknami wypróbowane krajobrazy
rozpoczęta wcześniej rzeźba ziemi
freski odrzutowców nakładane na powietrze
wszystko będzie robione dalej z radością
jakby zaczął się porządek nowy
i wtedy może miłość wyda się łatwiejsza
i przystępniejsze lasy w nocy
wymyślne będą tańce inaczej
będą błyszczeć oczy i okaże się
że trwa kilka gatunków zwierząt
które zapomniały zginąć
i łóżko nie będzie chorobą lecz łóżkiem
i równina nie będzie polem bitwy lecz polem
nadejdą znajome pokolenia
budowniczych praw nauczycieli życia
pojawiający się w snach zdobędą
wiedzę absolutną
będą umieli przewidzieć
nieznany sposób zadawania bólu
będą mogli wskazać
kto modli się przeciwko nam
a kto nam błogosławi
żeby był jakiś porządek
żeby nie zapomniano o symetrii
w nowych trudnych czasach

Szkoła przetrwania

we Włoszech założono szkołę przetrwania
na wypadek
awarii samolotu nad Andami
pęknięcia tamy w Colombo
wybuchu wulkanu

można tam się nauczyć
stąpania po bagnach
umiejętnego błądzenia po omacku w lesie
zjadania z apetytem insektów
zamiast makaronu z parmezanem

tu gdzie mieszkam
wystarczyło ukończyć jedynie
nasze ekskluzywne szkoły życia
żeby docenić
urodę bezpiecznego krajobrazu
równinną ciszę
brak ruchów tektonicznych
uregulowane rzeki
ich wody spokojne i szare

najwyżej można się spodziewać
halnego wiatru
pożaru serca
zbiorowej lekkomyślności

Ojciec

Zastanawiam się teraz, co zdążył opowiedzieć mi ojciec, 
w jakie okręty graliśmy, w jakie bawiliśmy się słowa, 
jakimi zwierzętami ożywało moje dzieciństwo. 
Raz zdaje się przyjąłem wszystkie jego nauki 
mimowolnie.
Ale wiem, jak często dziecko zadaje pytanie, 
a potem już nie słucha odpowiedzi, zajęte lotem chrabąszcza, 
patrzące jak ustaje w biegu zamarznięty wodospad. 
Kiedy indziej myślę jedynie o nazwach miejsc, 
w których przeżyliśmy razem konkretne zdarzenia –
kłótnie, porażenie słoneczne albo oberwanie chmury. 
Ale w końcu, twierdzę, pozostaje w moim niepodobieństwie 
jakieś jego bliskie podobieństwo, 
dawna kropla krwi krążąca w sercu, 
przestronna źrenica, 
z którą wpuszczamy nadal obrazy i światło.
                                                                       Żegiestów, luty 1986

List 23; dla Jagody

sny do spadania są 
w przepaście słodkie i bezpieczne

i do latania w strudze wiatru 
przed burzą
i do chodzenia po błękitnej wodzie 
za którą nie ma lądu przeznaczenia

sny do pieszczoty są 
bo zmysłom nie służą

i czasem bezcielesne 
wieczności się dłużą

są jak głęboki ogród
 bez kropelki cienia

gdzie zawraca się z drogi 
bo budzika nie ma

List 24; dla Ireny

rano znów zobaczymy 
złocisty balon nieba

i jeszcze raz niewidzialna ręka 
pogłaszcze drzew głowy

rzuci na staw 
kaczkę i listek klonowy

wysypie nas 
z pudełka domu

ci to będą sędziowie a tamci żołnierze 
zagadkowe kobiety dzieci nieposłuszne

oto staje się sprawiedliwość i pożar 
krew i powietrze

wszystkie możliwości łączą się 
wina i kara spotykają się

i pierwsi zakładnicy idą ku sobie 
po moście tego poranka

Zamów tę książkę

Cena: 10 zł

Koszt wysyłki: 5 zł

Cena zamówionej książki przez internet a odebranej osobiście w siedzibie wydawcy: 10 zł