Alicja Baluch – Jutro Odlot!

okładka - Baluch

 

 

aut. Eryk Ostrowski

 

Słowo wstępne

 

 

Alicja Baluch nazwała siebie krakowianką ze Lwowa; w jednym ze swoich wierszy pisze: „Lwów jest za Bramą Floriańską”… Urodziła się bowiem we Lwowie pod koniec wojny, ale całe życie związana była z Krakowem: tu przeżywała dzieciństwo, chodziła do szkoły, studiowała, wyszła za mąż i urodziła troje dzieci, pracowała jako nauczycielka, potem wykładowca akademicki, aż została profesorem. Tu, do Krakowa, wracała z obcych miast, w których krócej lub dłużej mieszkała z rodziną, z Würzburga czy z Pragi. Do poetów Krakowa dołączyła później, w czasie, w którym trudno mówić o „debiucie”, zwłaszcza poetyckim. To raczej decyzja człowieka dojrzałego, żeby upublicznić to, co osobiste, wyjść z tym w świat. Ale w życiu literackim Krakowa jest obecna już od dłuższego czasu. Jej wiersze były drukowane w tomach Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Krynickie jesienie literackie, a także w ukazującej się od lat serii krakowskich poetów Poezja i gwiazdy, publikowała też w miesięcznikach „Kraków” i „Akant”, w kwartalniku „Znaj”, w różnych antologiach tematycznych; wśród nich warto wymienić wydany we Lwowie w 2008 roku zbiór Поезiя эднання (z podtytułem вiршi з Kрaкoва), w którym po polsku i w przekładzie na ukraiński opublikowano kilka jej utworów, obok innych dwunastu poetów krakowskich, oraz antologię wierszy poetów krakowskich o dzieciach i dla dzieci Dlaczego zając?. Poetycki portret Alicji Baluch, na który składają się jej wiersze, rozmowa-wywiad z autorką i esej Autoanaliza na podstawie baśni o Białośnieżce i Różyczce z tomu Grimmów, znalazł  się w 1 numerze „Frazy” z 2011 roku.

Alicja Baluch jest literaturoznawcą, a jej poezja jest przedłużeniem nowatorskiej eseistyki w tej dziedzinie. Wiersze jej są jeszcze jednym wykładem, w którym tradycyjny język komunikatu został zastąpiony językiem kodu. Jest profesorem literatury, który swoją pracą odkrywa świat, każda jej książka wyznacza nową drogę i początek.
Inne literackie „przedłużenie” jej naukowej profesji, której domeną są studia nad literaturą dla dzieci i młodzieży, stanowią poszukiwania nowych gatunków w liryzowanej prozie dziecięcej. Alicja Baluch w swojej praktyce pisarskiej proponuje „echobajki”, „wyczytanki” oraz „mitopeje i mitomanie literackie”, czyli takie teksty literackie, które „rozmawiają” z innymi tekstami. Tak powstały na przykład Echobajki, w których pojawiają się cytaty i odwołania oraz różnego rodzaju przekształcenia zachęcające czytelnika do sięgnięcia po klasykę poezji dziecięcej, krótkie opowiadanka lub baśnie. Podobny charakter ma książka W szklanej kuli. Wyczytanki z baśni Grimmów. Z oryginału magicznych baśni braci Grimmów zachowują te „wyczytanki” tytuł i pierwszy akapit, a potem dokonuje się „przemieszczenie” i opowiadanie toczy się we współczesnych realiach z zachowaniem wyraźnych odniesień do baśniowego wzorca. Tak samo dzieje się w miniaturach zatytułowanych Narcyz to ja! Mitopeje i mitomanie poetyckie. Pozornie przynależne do „literatury osobnej”, są w rzeczywistości zanurzone nie tylko w dziecięcość, ale także w świat baśni i mitu. Ponieważ Alicja Baluch w swojej poezji i prozie liryzowanej nigdy nie wchodzi „na gotowe”, każdą przestrzeń literacką, w której działa, buduje sama. To trochę tak jak budowanie przez ptaka gniazda na nowy początek. Z różnych stron, zawsze nowe, od podstaw – bo ani jej eseistyka, ani proza, ani poezja nie mają analogii. Są wśród nich utwory tak oryginalne jak poetycka opowieść o nastolatkach Kot ma psa, czy swego rodzaju rodzinny zbiór opowiadań Gołąbki, czyli opowieści dla staruszków.

 

Ostatnie zdanie z jej dziecięcych Kołowanek filozoficznych brzmi: „Jeśli potrafisz kochać, to znaczy dawać innym dary – dotarłeś do celu. Ale idź dalej, nie oglądaj się…”. Czy poetka nigdy się nie zatrzymuje? Bo także zbiór wierszy Jutro odlot! podtrzymuje ten apel: Idź naprzód, bo jutro odlot. Jego tytuł wyznacza miejsce i czas: tu i potem, za chwilę, jutro… Samo słowo „odlot” ma wiele znaczeń. W jego polu semantycznym mieszczą się odczucia młodzieńczej euforii, a więc radości poznania i tworzenia, wyruszenia w drogę, ale i dojrzałej refleksji z motywem zatrzymania się, opuszczenia, rozłączenia, odejścia, także śmierci. Zatem nie tylko tu – także gdzie indziej. Określenie to wskazuje też na inny wymiar bytowania… Wiersze zebrane w tym tomiku kształtują sytuacje liryczne, w których mówiący głos sięga źródeł, czyli początku, i równocześnie przeczuwa moment rozłączenia z bliskimi osobami, które dorastają lub zamykają się w sobie, zapowiada pożegnania ze światem, który pęka, i z sobą samym, a także prowadzi do pogodzenia się z własną słabością, nieporadnością i z własnym przeznaczeniem. Prowadzą te wiersze krok po kroku w głębię, w ciemności ukryte w człowieku. Odsłaniają obrazy, albo – mówiąc inaczej – zapisując słowa, przepisują odwieczną księgę świata, w której trzeba podjąć próbę odnalezienia się – tu i teraz, bo… jutro odlot!

Każdy poeta posiada swoją sekwencję obrazów, które się powtarzają lub nakładają na siebie jak w palimpseście. Obecne są w nich podobne motywy i słowa klucze, którymi dla Alicji Baluch są między innymi: jabłko jak suknia zielone, rajskie, kobieta królowa, matka, córka, czyli perła, różanopalca jutrzenka, hosanna, Cracovia urbs celeberrima. Mieszczą się one w namalowanych słowem obrazach, zestawianych często z plastycznymi dziełami mistrzów pędzla lub dłuta. Poetka wyrastała bowiem w atmosferze żywego kontaktu ze sztuką: jej matka malowała, ojciec oprowadzał ją po muzeach, a kupowane córce książki opatrywał wierszowanymi dedykacjami. Alicja Baluch w dzieciństwie z pasją rysowała, ta dziecięca potrzeba ekspresji wyraziła się później w poezji. Stąd plastyczne odwołania pojawiają się w wielu wierszach. Niektóre z nich przywołują wprost dzieła artystów: Palma il Vecchio malował/ W harmonii różowe ciała – to z wiersza Wygnani z raju. Wiersz Ostatni czeladnik to z kolei utwór zainspirowany gotycką rzeźbą Madonna im Weingarten Tilmana Riemenschneidera, którego za udział w wojnie chłopskiej skazano na ucięcie ręki. Ale dzieło ręki mistrza ocalało dzięki niezwykłemu czeladnikowi:

Spróbuj w obcej ziemi stawiać kroki

czy odczuje ich miękką niepewność

odpowie echem mrocznych korytarzy

wyżłobi trwały ślad na pięć stuleci

Spróbuj w obcej ziemi patrzeć w twarz madonny

który płatek jej drewnianego wieńca

drgnie poruszony ciepłem spojrzenia

w ślepej drodze pracy kornika

Tylko on dzisiaj

ostatni czeladnik

cierpliwego dłuta

zastąpi bezbłędnie

ruch odciętej

ręki mistrza

Riemenschneidera

z Würzburga

Te plastyczne odwołania bywają albo inspiracją, albo kodą utworu, podkreślającą znaczenie poetyckiego wyrazu. W wierszach Alicji Baluch obok dominującej nuty refleksyjnej równie wyrazista jest plastyczność wyrazu, mozaikowa migotliwość znaczeń, jak choćby w wierszu Na ślub Magdalenki:

zawirowały oklaski

i białe gołębie

niby bukiety

wspięły się po schodach

Gest klaszczących dłoni wiąże się z ruchem spłoszonych

gołębi, które wzlatując w górę, są podobne do żywych bukietów, wspinających się po schodach.

Wszystko w tej scenie wiruje w szczęśliwym weselnym korowodzie: „na ślub Magdalenki/ na ślub Magdalenki” – słowa zapisane kursywą w tym i w wielu innych wierszach wskazują istotne sensy, wzmacniają emocje, wprowadzają inną, niby muzyczną intonację, wbrew słowu pisanemu, które posiada ograniczone możliwości wyrazu.

W tomie Jutro odlot! wiele wierszy pozwala odczytać te sytuacje liryczne, w których podmiot mówiący utożsamia się z autorką. Niektóre wiersze, a zwłaszcza otwierający Bezdech zatytułowany Nie będzie wiosny, podejmują motywy rozłączenia, rozstania, odejścia – przede wszystkim dzieci z rodzinnego domu. Ten wątek liryczny przewija się przez całą twórczość poetycką Alicji Baluch – w ujęciu mimetycznym i mitycznym.Zamyka go wiersz Dziad i Baba, odwołujący się do syndromu pustego gniazda, opowiadający o doświadczeniach dyplomatycznego szczytu i smaku wczorajszej zupy.

Drugi ważny temat lirycznych wierszy poetki dotyczy dwóch miast: Lwowa i Krakowa. Lwowa, opowiadanego przez rodziców i krąg lwowiaków, odwiedzających ich krakowskie mieszkanie, doświadczonego osobiście dopiero po 1956 roku, kiedy po wielu latach można było nareszcie „jechać do Lwowa”. Te osobiste przeżycia Leopolis – nie były łatwe. Cracovia urbs celeberrima to z kolei miasto „przespacerowane”, wielokrotnie opisywane i obrysowane przez Alicję Baluch w poetyckim przewodniku po mieście zatytułowanym Tylko w Krakowie… To także miasto zaprzyjaźnione z wybitnymi poetami, Wisławą Szymborską i Czesławem Miłoszem, tu pojawiają się „wspólne miejsca” literackiego pokolenia Beaty Szymańskiej i Doroty Terakowskiej, żeby wymienić nazwiska tych, którym swoje wiersze dedykuje autorka zbioru wierszy Jutro odlot. Ten Kraków „podarowała” także poetka najmłodszym czytelnikom w ostatniej swojej książce, Bajarz krakowski. „Bajarz” ożywia stare legendy i opowieści krakowskie, do których autorka dopisała nowe, rodzące się w naszym czasie, zawiera także nowe wiersze o Krakowie.

Przez wszystkie części wyboru Jutro odlot! przewijają się utwory, które odsłaniają bardzo indywidualne rozumienie i odczytanie sfery sacrum, jak w wierszu Zwycięstwo dokonało się raz na zawsze. Korespondują z nimi także te mówiące o doświadczeniach „dziwnych”, z pogranicza zaświatowego fantazmatu, na przykład Chcę!, Szarówka, „Na zielonej łące stała kędy iść ma nie wiedziała” czy Apage… z podtytułem Rozmowa z Nieznajomym. Najważniejszym tekstem poetyckim dla Alicji Baluch, co wielokrotnie podkreślała, jest wiersz Rosja pogrążona w żałobie, w którym brutalnie skrzywdzone dzieci i to właśnie w uroczystym dla nich dniu rozpoczęcia roku szkolnego – już w innym świecie – malują bazgroty, bo ktoś im porysował grubą krechą ich „miejsca kochane”… Tom otwierają i zamykają jak ramą dwa utwory: Jak czytać cudze wiersze i Podziel się wierszem. To osobisty program Alicji Baluch. Jutro odlot! jest bowiem równocześnie i wyborem, i nowym zbiorem wierszy. Autorka powtórzyła w nim po kilkanaście utworów z wcześniej wydanych tomików, Bezdech oraz Kreska i kreska, a także dodała nowe, dotąd rozproszone lub schowane we własnym archiwum. Mają one często charakter bardzo osobisty, niektóre z nich prawie rodzinny. Poetka nie ukrywa sygnałów tekstowych, które o tym świadczą, świadoma tego, że dziwną, ale prawdziwą i po wielokroć potwierdzoną właściwością poezji lirycznej jest to, że im bardziej osobista, tym bardziej uniwersalna.

Zamów tę książkę

Cena: 15 zł

Cena promocyjna: 13 zł

Koszt wysyłki: 7 zł

Cena zakupu książki w siedzibie wydawcy bez uprzedniego zamówienia online: 15 zł

Cena zamówionej książki przez internet a odebranej osobiście w siedzibie wydawcy: 13 zł