Aleksander Jasicki: Lista ginących gatunków (2006)

nakład wyczerpany nie ma w sprzedaży
jasicki

Aleksander Jasicki: Lista ginacych gatunkow

Alicja Baluch
Wstęp do tomiku

Aleksander Jasicki, poeta, wydawca książek i właściciel galerii sztuki nazwanej “Atelier Piekarnia” (mieszczącej się w Krakowie przy ul. Kościuszki 22), laureat wielu nagród poetyckich, jest autorem tomików wierszy: Nocy daję kosza (1995), Z Kulą u nogi (1995), Nagość dajmy piękną (1996), Wnyki Bieszczadu (1996), Kochałeś Abla? (1997), Święte drzewa (1999), Skrzydła i inne groźby (2000), Ola B. – poemat SMS-em (2003) oraz Kobieta z Deneboli. Niedokończony testament (2006).

W obecnym wyborze wierszy poety, w ich całościowym oglądzie, powinny odsłonić się choćby w zarysie te liryczne ujęcia słowne i poetyckie obrazy, które stanowią jego osobistą mitologię. Każdy poeta bowiem posiada własną sekwencję obrazów, nieustannie powtarzającą się w jego twórczości, świadczącą o jego wyjątkowym poetyckim światoodczuciu i jego odmienności.

W poezji Aleksandra Jasickiego dominuje pejzaż: miasta, gór i ciała – przede wszystkim ciała kobiecego, ale nie tylko. W ramy tego pejzażu wpisują się różne treści o charakterze wspomnień z dzieciństwa (objawiające się w poetyckiej topografii miasta), zachwytu przyrodą (drewnianymi rzeźbami i reliefami), fascynacji kobiecością (erotyki) i doświadczeniem rozpadu ciała – choroby. W wielu omówieniach, recenzjach i szkicach literackich oraz w analizach i interpretacjach tekstów Aleksandra Jasickiego krytycy na plan pierwszy wysuwają obrazy i atmosferę Krakowa, jego ulic, bulwarów oraz zaułków, a także wzgórz Kopców i “Pól nadziei”, a przede wszystkim Wisły, która “wstęgą opasała”…

Już w pierwszym tomiku wierszy Nocy daję kosza pojawiają się powtarzane w tomach kolejnych, zapamiętane z dzieciństwa poetyckie opisy ulic Zwierzyńca i Salwatora, miejsca urodzenia poety u zbiegu Wisły i Rudawy. Ten pejzaż poszerza Aleksander Jasicki w ciekawym i odważnym cyklu wierszy Dozorcówka na Pawiej. Miano prawdziwego “krakusa” potwierdził wielokrotnie w cyklach Bulwary nad Wisłą oraz w poemacie Sikornik – wzgórze nad Miastem, zamieszczonych w tomie Skrzydła i inne groźby. Ważny w tym porządku jest też wiersz drukowany w paryskiej “Kulturze” pt. Krupnicza 22. Pożegnanie z legendą.

Ale oprócz ścisłego związku z miastem, z grodem Kraka, gdzie Jasicki się uczył, pracował (także jako dozorca, motorniczy tramwajów, urzędnik instytucji miejskich, inspektor Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami) i założył rodzinę, miał on jeszcze drugą “małą ojczyznę” – Bieszczady. Jego wielokrotne wyjazdy i kilkumiesięczne pobyty na własnym “kawałku ziemi z potokiem” zaowocowały zbiorem wierszy Wnyki Bieszczadu, wydanym w 1996 roku. Krytyka literacka zauważyła to dokonanie poetyckie, podkreślając jego wartości estetyczne i poznawcze, na które składała się znajomość terenu i historii tego “zapomnianego skrawka ziemi”. W poezji Jasickiego sąsiadują bieszczadzkie połoniny i podmiejski folklor; jej wiarygodność docenił Jerzy Harasymowicz, uprawiający to samo “poetyckie poletko”. Z rąk Harasymowicza otrzymał Jasicki główną nagrodę w konkursie poetyckim za cykl wierszy związany z Bieszczadami.

W tomiku Święte drzewa pojawiają się wiersze pełne opisu gromów i gwałtu dokonującego się na karpackiej kniei. Autor, parający się piórem, a także rzeźbiarskim dłutem, stara się przedłużyć pamięć o poległych na wyrębach “ciałach drzew”. Rzeźbiąc świątki, dusiołki, mamuny i bohyny – tworzy wokół własnej poezji aurę obrzędu i lirycznej ceremonii. Pointą tego poetyckiego doświadczenia mogą być słowa wiersza:

- czyż drzewo
gdy upada
to przybywa słońca?

Wątek ekologiczny, przewijający się przez całą twórczość poety, uwypukla jego stosunek do Natury i umiejętność współżycia z nią w całkowitej symbiozie. Ważna w tym wymiarze dla poety jest relacja “słowo-ziemia”; podstawa mitycznego wymiaru tej poezji. W 2003 roku ukazał się niezwykły tomik wierszy Ola B. – poemat SMS-em, będący próbą stworzenia gatunku z wykorzystaniem nowej formy kontaktu: “zapisu komórkowego”. Jego niezwykłość polegała też na umieszczeniu w tym zbiorze zdjęć poety, jego nagiego ciała. Krytyka zareagowała bardziej na kolorowe fotografie niż na teksty słowne, pełne ciepła, ale i odwagi w odsłanianiu obrazów:

Jak Cudowronki...
bo są Rajskie Ptaki,
których samiec tokuje
zwisając głową w dół.
CUDOWRONKO! -
jest samiec poezji jeden taki,
który czule szepcze
do Twych Mlecznych Ust...
(SMS do: OLA B. 24.06.02 - 23:40)

Wcześniej w swojej liryce Jasicki też tworzył wątki erotyczne, choćby w tomie Nagość dajmy piękną, w którym uczucia ubrał w kostiumy antyczne: Psyche, Widziałem Charyty, Infimus, Brutus, Tezeusz i Ariadna, Psy Akteona.

W prezentowanym wyborze wierszy Aleksandra Jasickiego znalazły się również utwory poetyckie z wydanego w 2006 roku tomiku Kobieta z Deneboli. Niedokończony testament. Pojawia się w nich poetycki zapis historii zmagań autora z jego chorobą nowotworową. Jest to swoisty dziennik doznań doświadczanych przez człowieka podczas wielu tygodni spędzonych w salach szpitalnych, pokojach zabiegowych i blokach operacyjnych. Wiąże się z tym – jak wynika z wielu wierszy – codzienne odkrywanie w sobie zdumiewających pokładów niespodziewanej odporności na ból i cierpienie, a także na strach i upokorzenia. Osobiste doświadczenie poety zapisane w jego twórczości pozwala ufać, że można się z nimi uporać. Trzeba tylko przyjąć odpowiednią postawę… Gorzej z torturą cierpienia tego, co w środku – egzystencjalnego lęku, zamykającego się w prostym i krótkim pytaniu: co będzie po tym?…

Myśl o śmierci towarzyszy poecie nieprzerwanie. Objawia się choćby w prośbie: “obym w końcu – bo nie cierpi – trupem był!” Wiersz ten poprzedza łaciński cytat: Mors servituti turpitudinique anteponenda (Ponad niewolę i ohydę należy stawiać śmierć). Ta topiczna formuła niesie pociechę i wzmacnia utrudzonego poetę. Broni się on też stosując w swych poetyckich porządkach “chwyty” groteski, tragifarsy, a także satyry, w ten sposób prezentując swoje ważne przemyślenia i doznania. Ten najnowszy tomik poezji ma charakter bardzo intymny. Także w nim pojawia się obraz ciała powalonego cierpieniem jak ścięte drzewo, a równocześnie zgodnie z naturą rwącego się do życia. Wyodrębniony cykl Czas na niepisanie wierszy stanowi swoistego rodzaju zapis genius morbi (historię choroby) jego duszy… Opowiada o poprzedzającym chorobę ciała dramacie rozpadu rodziny i ciężarze samotności. Bardzo wyraźnie zaznacza się tu mit poety, dla którego życie (trudne życie) i pisarstwo (mocna fascynacja) – to dwie strony tego samego medalu.

Aleksander Jasicki zawsze rzucał się na oślep w poezję, sztukę… Jeśli trafi na czytelnika, który poczuje oddźwięk tej poezji, porozumienie będzie pełne, bo tylko ono może być spełnieniem pękniętego i zranionego życia artysty. Krytyka francuska nazywa ten fenomen “odbrzmiewaniem poezji”.

Alicja Baluch

 

Matczyna ikona

Cóż zmarszczki!

- ta twarz
jak ikona
oprawna jest
w moją
pamięć

Więc

tym cenniejsza
im więcej
na niej
pęknięć...

Niech będzie jak na Początku

Ja
zjawisko tylko
zależne od Przyczyny
osadzony w wyznaczonej niszy
jednego z pięknych królestw Margulisa -
z Kulą u nogi
na łańcuchu pokarmowym
rozmawiam z powietrzem zieloną grypserą

Ani mi w głowie zwiększać terytorium
zaprzeczać Teorii
czy odrzucać Prawo

- jak było na Początku
przed dniem ogłoszenia -
tak teraz
zawsze
i 
oby na wieki

bo
póki Przyczyna nieograniczona
póty i zjawisko
niewyczerpane

Psy Akteona

To ja,  Akteon
do Artemidy
z rozstajnym półlitrem dla zgody
a obok węszą
cienie wątpliwości -
wierne psy mojej głowy

wypadły z ukrycia
gdzie dotychczas spały
w lot łapały zdania
jakby w nich zgryźć chciały
tkliwość

rzucałaś w nie słowa,
nie słowa - kamienie
i 
precz odrzucone
odstąpiły cienie

ponad wszelką rozwiane
wątpliwość...

Zdradzi cię listopad...

Ten
który przyjdzie
w porywach szelestach -
usiądzie dokoła
i będzie Judaszem

wywiedzie cię z rajskich
bujnych roślinności
przez wieczory grząskie
do nocnych torfowisk -

- w suche oczerety
zwiedzie
szeptem wiatru

i
zanim dziobem szronu
biały kur zapieje -
po trzykroć
Bieszczadzie
zaprzesz się
zieleni...

Kobieta z Deneboli 
(Nieudana próba spisania testamentu, 
przerwana mobbingiem nachalnej wyobraźni)

Spisać wszystko, bo jeszcze później się zapomni.
Później będzie za późno. Po prostu się nie będzie.
Dość patrzenia w sufit o piątej nad ranem.
Siostro kartkę ołówek. I jakiś kaganek.

W szafie dla syna zostawiam kilka marynarek.
Zapewne wyrzuci, czego pożałuje.
Nie minie ćwierć wieku - znowu będą w modzie.
Także spodni tuzin, dwa niezłe krawaty.
I koszulę na stójce zapinaną przy brodzie.

Ze ściany trzy portrety. Do wzięcia, a jakże.
Choć wątpliwe by mogły czyjeś ubogacić domy.
Spoglądać z nich wszak będzie człowiek nieżyjący
(poruszam tu czas przyszły, acz nieunikniony).

I komu, i co powie ta twarz z innej ery
oglądana w świetle energii branej z Puppis,
Syriusza, Wenus, Marsa, czy jakiejś innej wioski
bliżej czy dalej od miasta Ziemia położonej?
Skąd także zdrową żywność sprowadzać się będzie.
I z której prawnuk mój być może przywiezie sobie żonę.

Kobieta z Deneboli, Trianguli, Telescopii…
Świeciłaby jak gwiazda. Dość nudy w murach Ziemi!
W dodatku jeszcze takiej w rodzinie nie było.
Nie ręczę zaś za materiał na żonę z Vulgaris.
Mogłoby nie być przyjemnie. I niezupełnie miło.

Dzieci z samicą z Lupus…
Czy będą zielone?
I czy ustąpią miejsca starszym w autobusie?
Czy nogę podłożą i będą przezywać?
Języki by jakieś trzeba, tylko teraz – jakie?
Podobno ten z Microscopii ma obowiązywać.

Może lepiej niczego nie spisywać.
Najlepiej nie pamiętać co się tu widziało.
Zachować portrety, nie są do oddania.
Dość patrzenia w sufit o szóstej nad ranem.
Siostro kartkę zwracam. Czystą. 
I kaganek.

Zamów tę książkę

Cena: 10 zł

Koszt wysyłki: 5 zł

Cena zamówionej książki przez internet a odebranej osobiście w siedzibie wydawcy: 10 zł